Smartfon budzi nas rano, podpowiada drogę do pracy, przechowuje numery telefonów, przypomina o spotkaniach i w kilka sekund pozwala znaleźć niemal każdą informację. Nigdy wcześniej człowiek nie miał tak łatwego dostępu do wiedzy i jednocześnie nigdy wcześniej jego uwaga nie była wystawiona na tak wiele bodźców.
Nic więc dziwnego, że coraz częściej pojawia się określenie „cyfrowa demencja”. Sugeruje ono, że intensywne korzystanie ze smartfonów, komputerów i Internetu może stopniowo osłabiać pamięć, uwagę i inne funkcje poznawcze.
Brzmi niepokojąco? Czy rzeczywiście technologia „psuje” nasz mózg? Najnowsze badania pokazują, że odpowiedź jest znacznie ciekawsza i dość zaskakująca.
Czym właściwie jest „cyfrowa demencja”?
„Cyfrowa demencja” nie jest rozpoznaniem medycznym takim jak choroba Alzheimera czy otępienie naczyniowe. To określenie opisujące hipotezę, według której częste korzystanie z technologii może z czasem prowadzić do pogorszenia funkcji poznawczych.
Szczególnie mocno pojęcie to spopularyzował niemiecki psychiatra i neurobiolog Manfred Spitzer, autor wydanej w 2012 roku książki Digitale Demenz, opublikowanej w Polsce jako Cyfrowa demencja. W jaki sposób pozbawiamy rozumu siebie i swoje dzieci. [8]
Spitzer zwracał uwagę przede wszystkim na dzieci i młodzież. Według przedstawianej przez niego koncepcji intensywne korzystanie z mediów cyfrowych może ograniczać potrzebę samodzielnego zapamiętywania, orientowania się w przestrzeni czy rozwiązywania problemów, a w konsekwencji niekorzystnie wpływać m.in. na uwagę i proces uczenia się.
Tezy te wywołały jednak sporo kontrowersji. Samo określenie „cyfrowa demencja” jest bardzo kategoryczne, ponieważ może sugerować zjawisko porównywalne z chorobą neurodegeneracyjną. Tymczasem chwilowe rozproszenie uwagi, słabsze zapamiętanie informacji czy problemy z koncentracją nie są tym samym co rozwój demencji.
Zwolennicy koncepcji cyfrowej demencji zwracają uwagę na kilka zjawisk charakterystycznych dla współczesnego życia: rzadziej zapamiętujemy informacje, ponieważ możemy je natychmiast wyszukać, korzystamy z nawigacji zamiast samodzielnie orientować się w przestrzeni, a uwagę regularnie przerywają nam wiadomości, e-maile i powiadomienia.
Po ponad dekadzie od publikacji książki Spitzera dysponujemy jednak znacznie większą liczbą badań. Pokazują one, że część obaw dotyczących wpływu technologii na uwagę czy pamięć ma podstawy naukowe, ale sam obraz jest znacznie bardziej skomplikowany niż proste stwierdzenie: „ekrany niszczą mózg”.
A co z dziećmi? Nie każdy ekran działa tak samo
To szczególnie interesujące w kontekście dzieci, którym Spitzer poświęcił dużą część swojej książki. W 2024 roku w czasopiśmie JAMA Pediatrics opublikowano systematyczny przegląd i metaanalizę obejmującą 100 badań oraz 176 742 dzieci poniżej 6. roku życia.
Badacze zwrócili uwagę na coś bardzo istotnego: analizowanie wyłącznie liczby godzin przed ekranem może być zbyt dużym uproszczeniem.
Znaczenie ma również to, co dziecko ogląda, w jaki sposób korzysta z urządzenia i co w tym czasie dzieje się wokół niego.
Większa ilość oglądanych programów oraz telewizja działająca w tle były związane z mniej korzystnymi wynikami poznawczymi. Treści niedostosowane do wieku oraz korzystanie
z ekranów przez opiekunów podczas codziennych aktywności z dzieckiem wiązały się natomiast z mniej korzystnymi wynikami psychospołecznymi.
Co ciekawe, wspólne korzystanie z mediów przez dziecko i opiekuna było związane z lepszymi wynikami poznawczymi.
Efekty obserwowane w analizie były niewielkie lub umiarkowane, a znaczna część dostępnych badań miała charakter obserwacyjny. Wyniki pokazują jednak wyraźnie, że w przypadku dzieci znaczenie ma nie tylko ile czasu spędzają przed ekranem, ale również jaki ekran, jakie treści
i w jakim kontekście. [2]
To ważna zmiana względem popularnej narracji o „cyfrowej demencji”. Godzina spędzona na bezmyślnym przełączaniu krótkich filmów nie jest tym samym co wspólne oglądanie dostosowanego do wieku programu, rozmowa z rodzicem czy korzystanie z aplikacji wymagającej aktywnego rozwiązywania problemów.
Ponad 400 tysięcy osób i zaskakujący wynik badania
W 2025 roku na łamach prestiżowego czasopisma Nature Human Behaviour opublikowano dużą metaanalizę poświęconą dokładnie „cyfrowej demencji”. [1]
Badacze Jared Benge i Michael Scullin przeanalizowali 136 publikacji dotyczących korzystania z technologii cyfrowych przez osoby po 50. roku życia. Łącznie dane obejmowały ponad 411 tysięcy osób, a część uczestników obserwowano nawet przez 18 lat.
Wyniki były przeciwne do tego, czego należałoby oczekiwać zgodnie z hipotezą „cyfrowej demencji”.
W metaanalizie osoby korzystające z technologii miały niższe prawdopodobieństwo zaburzeń poznawczych (OR 0,42), a w badaniach podłużnych obserwowano również niższe tempo pogorszenia funkcji poznawczych (HR 0,74). Zależności pozostawały widoczne także po uwzględnieniu wielu czynników związanych ze zdrowiem, wykształceniem czy statusem społeczno-ekonomicznym.
Autorzy zaproponowali nawet alternatywną koncepcję – „rezerwy technologicznej”. Korzystanie z nowych technologii wymaga przecież uczenia się nowych interfejsów, rozwiązywania problemów, wyszukiwania informacji, komunikacji z innymi ludźmi i adaptowania się do ciągle zmieniającego się środowiska. Wszystkie te czynności mogą być formą stymulacji poznawczej.
Trzeba jednak zaznaczyć, że większość analizowanych badań miała charakter obserwacyjny. Nie można więc na ich podstawie powiedzieć, że korzystanie ze smartfona zapobiega demencji. Możliwe jest również, że osoby pozostające w lepszej kondycji poznawczej po prostu częściej i dłużej korzystają z nowych technologii.
W 2026 roku pojawiły się kolejne dane
We wrześniu 2026 roku opublikowano kolejną metaanalizę, tym razem skupiającą się na badaniach eksperymentalnych dotyczących osób starszych.
Autorzy przeanalizowali 14 badań dotyczących uczenia się i korzystania z technologii cyfrowych. W 12 z nich możliwe było obliczenie wielkości efektu.
Jaki był wynik?
Wprowadzenie technologii cyfrowych lub szkolenie z ich używania było związane z niewielką poprawą funkcji poznawczych w porównaniu z grupami kontrolnymi.
Efekt był jednak mały (g = 0,11), a wyniki poszczególnych badań znacznie się różniły. Sami autorzy podkreślili więc, że nie można traktować korzystania z technologii jako sposobu na zapobieganie pogorszeniu funkcji poznawczych.
Badanie jest jednak kolejnym argumentem przeciwko prostemu stwierdzeniu, że kontakt z technologią automatycznie szkodzi mózgowi. [3]
Czy zatem telefon jest zupełnie obojętny dla naszej pamięci?
Technologia jako taka nie musi powodować trwałego osłabienia mózgu, ale sposób, w jaki z niej korzystamy, może wyraźnie wpływać na uwagę i codzienne zapamiętywanie.
Badania eksperymentalne wielokrotnie pokazywały, że powiadomienia z telefonu potrafią przerwać koncentrację nawet wtedy, gdy nie sięgamy po urządzenie.
W jednym z klasycznych eksperymentów samo otrzymanie powiadomienia pogarszało wykonanie zadania wymagającego skupienia. Co ciekawe, uczestnicy nie musieli nawet sprawdzać telefonu, sam sygnał wystarczał, aby część uwagi została skierowana gdzie indziej. [5]
Podobne wyniki uzyskano w późniejszych badaniach dotyczących pamięci. Osoby otrzymujące i obsługujące powiadomienia podczas wykonywania zadania gorzej zapamiętywały prezentowany materiał, a stopień pogorszenia pamięci zwiększał się wraz z poziomem rozproszenia. [9]
Telefon może przeszkadzać nawet wtedy, gdy z niego nie korzystasz
Nawet telefon leżący na biurku może stanowić potencjalne źródło informacji i nagrody. Mózg musi więc w pewnym stopniu ignorować jego obecność.
Metaanaliza obejmująca 22 badania wykazała niewielki, ale istotny negatywny wpływ korzystania ze smartfona lub jego obecności na niektóre parametry pamięci, uwagi i ogólnej sprawności poznawczej. Autorzy jednocześnie zwrócili uwagę na dużą różnorodność wyników poszczególnych eksperymentów. [7]
W innym eksperymencie młodzi dorośli w wieku 20–34 lat wykonywali test koncentracji w obecności telefonu oraz bez niego. Wyniki wskazały na niższą wydajność uwagi, gdy smartfon znajdował się w pobliżu. [4]
Nie oznacza to oczywiście, że samo położenie smartfona na stole prowadzi do problemów ze sprawnością umysłu. Pokazuje raczej, jak wrażliwy jest system uwagi na potencjalne źródła rozproszenia.
Największym problemem może być ciągłe przełączanie uwagi
Otwierasz dokument i zaczynasz pracę, ale po chwili przychodzi wiadomość. Zaglądasz do komunikatora, wracasz do zadania, po czym pojawia się e-mail, a chwilę później na moment otwierasz media społecznościowe. Gdy ponownie próbujesz skupić się na pracy, Twoja uwaga zdążyła już kilka razy przeskoczyć między różnymi bodźcami.
Choć potocznie nazywamy to multitaskingiem, mózg zazwyczaj nie wykonuje kilku wymagających uwagi czynności równocześnie. Zamiast tego bardzo szybko przełącza się pomiędzy nimi.
Każde takie przełączenie wymaga ponownego zaangażowania mechanizmów kontroli uwagi.
Badania nad tzw. media multitasking pokazują, że osoby częściej korzystające z wielu mediów jednocześnie mogą osiągać gorsze wyniki w niektórych testach pamięci roboczej i uwagi.
Jednocześnie naukowcy podkreślają, że zależności te nie zawsze pozwalają określić kierunek przyczynowy. Nie wiemy na przykład, czy częsty multitasking pogarsza koncentrację, czy też osoby mające większą skłonność do rozpraszania się częściej wybierają wiele mediów naraz.
„Efekt Google” – czy przestajemy zapamiętywać?
Technologia zmienia również to, co mózg uznaje za warte zapamiętania. Jeżeli wiemy, że informację możemy znaleźć w kilka sekund, możemy w mniejszym stopniu koncentrować się na zapamiętaniu jej treści, a bardziej na tym, gdzie można ją później odnaleźć.
Podobne zjawiska obserwuje się przy korzystaniu z GPS czy wykonywaniu zdjęć.
Nie musi to jednak oznaczać ogólnego osłabienia pamięci. Przegląd badań dotyczących technologii i pamięci wskazuje, że efekty często dotyczą przede wszystkim konkretnego zadania. Przykładowo osoba korzystająca z GPS może gorzej zapamiętać przejechaną trasę, ale nie oznacza to automatycznie, że ma słabszą pamięć w innych obszarach życia.
Co więcej, technologia może również wspierać pamięć poprzez przypomnienia, kalendarze czy możliwość ponownego przeglądania informacji. [6]
Czy cyfrowa demencja jest więc mitem?
Obecne badania nie potwierdzają tezy, że samo korzystanie ze smartfonów i Internetu prowadzi do demencji.
Duża metaanaliza obejmująca ponad 400 tys. osób pokazała wręcz odwrotną zależność w starszych grupach wiekowych: korzystanie z technologii było związane z lepszymi wynikami poznawczymi w dłuższej perspektywie.
Nie oznacza to jednak, że wszystkie obawy dotyczące wpływu technologii na nasz mózg należy odrzucić.
Ponad dekadę po publikacji książki Manfreda Spitzera część poruszanych w niej problemów nadal jest przedmiotem badań. Dzisiejsza wiedza sugeruje jednak, że zamiast mówić o prostym mechanizmie „ekran = pogorszenie pracy mózgu”, warto przyglądać się temu, jak korzystamy z technologii.
Badania eksperymentalne pokazują, że:
- powiadomienia mogą odciągać uwagę,
- ciągłe przełączanie się między zadaniami może utrudniać głęboką koncentrację,
- telefon znajdujący się w zasięgu wzroku może w niektórych sytuacjach wpływać na wykonanie zadań poznawczych,
- wykonywanie kilku czynności medialnych jednocześnie może utrudniać zapamiętywanie informacji.
W przypadku dzieci dochodzi jeszcze jeden istotny element: kontekst korzystania z ekranów. Znaczenie może mieć rodzaj treści, obecność telewizora w tle, korzystanie z urządzeń przez rodzica podczas kontaktu z dzieckiem oraz to, czy dziecko korzysta z mediów samo, czy wspólnie z opiekunem. [2]
Mózg nie potrzebuje cyfrowego detoksu. Potrzebuje równowagi
Smartfon może być źródłem nieustannego rozproszenia, ale może również w pewnym stopniu pomagać nam się uczyć, komunikować, organizować codzienność czy zdobywać nowe umiejętności.
Wykorzystywany w odpowiednim celu np. naukę języka, rozmowę z bliską osobą czy rozwiązanie problemu jest narzędziem użytecznym, zupełnie odwrotnie jest w przypadku ciągłego przełączania się pomiędzy kilkusekundowymi materiałami, wiadomościami i powiadomieniami.
Dla mózgu szczególnie istotne pozostają rzeczy, o których wiedzieliśmy jeszcze przed pojawieniem się smartfonów: odpowiednia ilość snu, regularna aktywność fizyczna, kontakty społeczne, aktywność intelektualna i możliwość wykonywania zadań wymagających dłuższego skupienia.
W świecie ciągłych powiadomień i nadmiaru informacji nasz mózg jest niemal bez przerwy angażowany. W takiej sytuacji dodatkowym elementem codziennego dbania o organizm w okresach intensywnej pracy umysłowej może być odpowiednio dobrana suplementacja NEUROPROTEX® łączy składniki dobrane z myślą o układzie nerwowym, funkcjach poznawczych oraz ochronie przed stresem oksydacyjnym, stanowiąc uzupełnienie diety osób funkcjonujących w środowisku intensywnej pracy umysłowej i dużej liczby bodźców.
Cytykolina – jest źródłem choliny i uczestniczy w procesach związanych z syntezą fosfolipidów błon komórkowych.
Ginkgo biloba – składnik roślinny wykorzystywany w produktach ukierunkowanych na funkcje poznawcze, pamięć i koncentrację.
Ekstrakt z pestek winogron (OPC) – źródło polifenoli o właściwościach antyoksydacyjnych.
Witaminy B1, B6 i B12 – przyczyniają się do prawidłowego funkcjonowania układu nerwowego.
Witaminy B6 i B12 – pomagają również w utrzymaniu prawidłowych funkcji psychologicznych oraz w zmniejszeniu uczucia zmęczenia i znużenia.
Taka suplementacja ukierunkowana na układ nerwowy jest szczególnie wartościowa dla osób intensywnie pracujących umysłowo, narażonych na stres, nadmiar informacji i bodźców cyfrowych, które chcą wspierać pamięć, koncentrację, sprawność poznawczą, prawidłowe funkcjonowanie układu nerwowego oraz ograniczać uczucie zmęczenia i znużenia.
Gdzie kupić Neuroprotex®
Neuroprotex® jest dostępny online u wybranych partnerów sprzedażowych oraz w sklepie producenta. Sprawdź aktualną dostępność produktu, wybierz najwygodniejszą formę zakupu i zamów suplement z dostawą do domu.
Dzięki sprzedaży internetowej możesz szybko porównać dostępne opcje i kupić Neuroprotex® w sprawdzonym miejscu — bez wychodzenia z domu.
Literatura
[1] Benge J.F., Scullin M.K. (2025)
A meta-analysis of technology use and cognitive aging. Nature Human Behaviour, 9, 1405–1419.DOI: 10.1038/s41562-025-02159-9.
[2] Mallawaarachchi S., Burley J., Mavilidi M. i wsp. (2024)
Early Childhood Screen Use Contexts and Cognitive and Psychosocial Outcomes: A Systematic Review and Meta-analysis. JAMA Pediatrics, 178(10), 1017–1026.
[3] Zhang S., Kossowska-Kuhn D. (2026)
Cognitive impacts of learning and using digital technology in older adults: A systematic review and meta-analysis. Psychology and Aging.
[4] Skowronek J., Seifert A., Lindberg S. (2023)
The mere presence of a smartphone reduces basal attentional performance. Scientific Reports, 13.
[5] Stothart C., Mitchum A., Yehnert C. (2015)
The attentional cost of receiving a cell phone notification. Journal of Experimental Psychology: Human Perception and Performance, 41(4), 893–897.
[6] Schacter D.L. (2022)
Media, Technology, and the Sins of Memory. Perspectives on Psychological Science.
[7] Does the Brain Drain Effect Really Exist? A Meta-Analysis (2023)
Metaanaliza 22 badań dotyczących wpływu korzystania ze smartfona i jego obecności na uwagę, pamięć oraz sprawność poznawczą.
[8] Spitzer M. (2012)
Digitale Demenz. Wie wir uns und unsere Kinder um den Verstand bringen.
Polskie wydanie: Cyfrowa demencja. W jaki sposób pozbawiamy rozumu siebie i swoje dzieci.
[9] Badania nad wpływem symulowanych powiadomień telefonicznych na pamięć, 2022.

